Humani
Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego

Warsztaty psychologiczne dla młodzieży w wieku 12-16 lat.

Cykl zajęć dla nastolatków, którzy chcieliby lepiej rozumieć siebie i innych, mieć bardziej satysfakcjonujące relacje z kolegami i koleżankami oraz lepiej niż dotąd radzić sobie w trudnych sytuacjach.

Tematyka :

  • Integracja grupy, zasady komunikowania
    się wprost.
  • Moje emocje – jakie są, skąd się biorą, jak sygnalizuje je ciało, co się z nimi dzieje, jak mogę je wyrażać?
  • Złość – jak się złościć, ale nie wybuchać (techniki radzenia sobie ze
    złością).
  • Asertywność – jak mówić TAK i jak mówić NIE oraz jak rozpoznawać, co chcę odpowiedzieć.
  • Strategia komunikowania w trudnych sytuacjach „FUKOZ”.
  • Stres, napięcie, odpoczywanie.
  • Relaks – techniki relaksacji.
  • Moje mocne strony, zasoby, umiejętność rozpoznawania i korzystania z nich.
  • Plany na przyszłość, marzenia, zamierzenia i strategie osiągania celów.
  • Przyjaźń, zaufanie, bliskość, tajemnice
  • Rytm pracy:
    Warsztaty dla młodzieży: 10 spotkań w kolejne czwartki (18:15 – 19:45). Początek 25.03.2021. Przyjęcie do grupy poprzedzone jest konsultacją z rodzicami i nastolatkiem.

Warsztaty poprowadzą:
Katarzyna Zeh – psycholog dziecięcy i rodzinny, posiada duże doświadczenie w prowadzeniu grup psychologicznych dla dzieci i młodzieży.
Agnieszka Pawłowska – psycholog, psychoterapeutka w trakcie szkolenia; pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzinami.

Liczba uczestników: 8 – 9 osób
Koszt:

  • konsultacja wstępna – 130 zł.
  • zajęcia grupowe: opłata za cały cykl – 900 zł (możliwość płatności w dwóch ratach, I rata – 500 zł najpóźniej w dniu rozpoczęcia zajęć, II rata 400 zł do szóstych zajęć). Osoby zainteresowane zapraszamy

do kontaktu:
Pracownia Psychoterapii HUMANI
ul. Szydłowska 42, 60-651 Poznań, tel.
793 700 087; mail: biuro@humani.pl.

Czy między nami jest chemia?

Jako rodzice mamy do wykonania bardzo ważne zadanie: stworzyć z dziećmi taką relację, która będzie dla nich bazą na całe życie. Będzie pierwowzorem późniejszych dobrych, bliskich związków z ludźmi oraz umożliwi nabycie zdolności do regulowania emocji. Kształtowanie tej relacji to proces, który toczy się powoli, niepostrzeżenie podczas codziennych czynności i wydarzeń. Możemy nie być świadomi jego istnienia oraz nie korzystać z takich pojęć jak np.: regulacja afektywna, styl przywiązania, mentalizacja, a proces ten i tak zachodzi. Budowanie relacji między dzieckiem a rodzicem odbywa się na poziomie psychologicznym oraz biochemicznym. I o tej biochemii przywiązania chcemy napisać kilka słów zainspirowani badaniami nad więzią i ciekawym dokumentem Netflixa (Niemowlęta).

Oksytocyna

  Badania nad tym neuroprzekaźnikiem mają długą, ok. 100-letnią historię. Przez lata odkryto jej rolę w wielu procesach mózgowych. Jej poziom rośnie w trakcie ciąży, porodu i karmienia piersią. Wnioskowano zatem, że musi mieć związek z akcją porodową i rozwojem dziecka. Natomiast na przełomie XX i XXI wieku zajęto się dokładniej rolą oksytocyny w tworzeniu więzi między matką i dzieckiem. Jedną z badaczek zajmujących się oksytocyną jest Ruth Feldman, dyrektor Centrum Rozwojowej Neuronauki Społecznej w Izraelu. [Interdisciplinary Center (IDC) Herzliya]. W 2001 Feldman, badając kontakt między mamami i ich dziećmi odkryła, że im częściej oboje się dotykają, tym poziom oksytocyny jest wyższy, co z kolei zwiększa zaangażowanie matki w relację oraz daje jej natychmiastowe poczucie satysfakcji. Dla mózgu jest to pokarm relacyjny, jak pyszna kolacja po ciężkim dniu pracy. Im wyższy poziom oksytocyny tym więź z dzieckiem staje się silniejsza.

Następnie Feldman zwróciła uwagę na ojców. Dowiodła, że po porodzie poziom oksytocyny wzrasta również u nich. Im więcej ojcowie zajmują się dzieckiem, tym wyższy poziom tego neuroprzekaźnika. Wyniki pokazują, że kluczowe dla wzrostu poziomu oksytocyny jest fizyczne i emocjonalne zaangażowanie w kontakt z dzieckiem podczas karmienia, przewijania, kąpania, bujania, czyli codziennych, zwykłych czynności. Zwrotnie oksytocyna zwiększa jeszcze poczucie zaangażowania w relację i stanowi bazę tworzącej się miłości do dziecka. Ojcostwo, podobnie jak macierzyństwo, to proces silnie uwarunkowany biologicznie, niosący ze sobą daleko idące zmiany w mózgu.

Charakterystycznym elementem relacji z dzieckiem jest troska o nie. W efekcie tej troski, jako rodzice, martwimy się o dzieci. Dalsze badania Feldman pokazały ciekawą zależność pomiędzy tym stanem emocjonalnym a porodem i ujawniły różnice między płciami. W trakcie porodu w mózgu kobiety uaktywnia się ciało migdałowate podnosząc poziom czujności i martwienia się o dziecko. Stan aktywności tej części mózgu w odniesieniu do potomstwa utrzymuje się do końca życia kobiety, niezależnie od wieku dzieci. Przekłada się to np. na szczególne wyczulenie matek na płacz dziecka, ich nocną czujność i wyższy poziom energii mimo zmęczenia opieką. Natomiast u mężczyzny proces ten zachodzi w inny sposób i poziom pobudzenia ciała migdałowatego w relacji z dziećmi osiąga ok. 1⁄4 wartości pobudzenia tej części mózgu u kobiety. Stąd mężczyznom łatwiej zachować spokój kiedy dziecko np. płacze.

  Kolejna porcja ciekawych informacji pochodzi z 2010 roku. Pod lupę wzięto tym razem pary homoseksualnych mężczyzn, żyjących w trwałych związkach i mających dzieci dzięki surogacji oraz wychowujących je od pierwszych dni życia. Wykazano, że poziom oksytocyny w ich mózgach, po rozpoczęciu opieki nad dzieckiem również rósł znacząco. Skany mózgów ojców pełniących role głównych opiekunów, pokazywały znaczne zmiany w ciałach migdałowatych. Poziom aktywności tych części mózgu wpływający na intensywność martwienia się i troski odpowiadały identycznym zmianom w mózgach kobiet, które urodziły dzieci!

  Wygląda na to, że ciąża, poród i karmienie piersią w specyficzny sposób aktywują matczyny mózg i przygotowują go do wytworzenia więzi z dzieckiem oraz do roli matki. Jednak w podobny sposób jest on aktywowany również przez zaangażowaną opiekę. Jeśli chodzi o więź, nie ma znaczenia czy jesteśmy biologicznymi rodzicami, czy troskliwymi opiekunami. Kluczowa jest jednak decyzja czy chcemy być rodzicami dziecka oraz to, w jaki sposób będziemy realizować tą rolę. Wpływ na to ma zarówno troskliwy i uważny kontakt z dzieckiem, ale też regularne wykonywanie codziennych opiekuńczych i „obsługowych” czynności (np. przewijanie, kąpanie).   

Wszystko to składa się na indywidualny model opieki. Wynika on z naszych psychologicznych uwarunkowań, np. czułości, skłonności do empatii czy cierpliwości, ale też kontaktu którego doświadczyliśmy z własnymi rodzicami oraz przekazów rodzinnych. Jest to też kwestia naszej świadomości własnych zachowań i wzorców oraz decyzji podejmowanych każdego dnia podczas zabaw i czynności opiekuńczych.


Kortyzol


Więzią, ale od nieco innej strony, zajmował się też Edward Tronick, profesor psychologii z Uniwersytetu Massachusetts w USA. Swój cykl badań rozpoczął w latach 60-tych na Uniwersytecie Harvarda. Chciał dowiedzieć się czy dzieci rodzą się z predyspozycjami do tworzenia relacji społecznych. W tym celu poddał wnikliwej obserwacji wiele par matka-dziecko. Słynny eksperyment Tronicka nosi nazwę Still face – czyli Nieruchoma twarz. Podczas badania matki był nagrywane w trakcie zabaw z 3,4,5-miesięcznymi dziećmi. Profesor Tronick sprawdzał w jaki sposób dzieci angażują się w kontakt z matką i jakiego „języka” do tego używają. Obserwował jak reagują kiedy matka na 2 minuty przestaje się z nimi bawić, a jej twarz nieruchomieje, nie okazując żadnych emocji. Dzieci od razu zauważały, że matka nie zachowuje się tak, jak zwykle. W reakcji na zmianę jej zachowania, używały wszystkich dostępnych sobie narzędzi by z powrotem nawiązać relację – uśmiechały się, patrzyły na mamę, gaworzyły, potem płakały. Wyniki potwierdziły, że dzieci bardzo wcześnie dysponują narzędziami pozwalającymi im aktywnie nawiązywać relacje.

Następnie uwaga Tronica przeniosła się w kierunku pytania czy dobra relacja rodzic-dziecko pomaga dziecku radzić sobie ze stresem, który jest nieuniknionym doświadczeniem w życiu. Do badania poziomu stresu u dzieci opracowano nową wersję eksperymentu z nieruchomą twarzą, chcąc przy tym zmierzyć poziom hormonu stresu – kortyzolu. Wysoki poziom kortyzolu oznacza reakcje organizmu na duży stres.

Tak jak poprzednio, obserwowano zabawy matek z dziećmi z „wyłączeniem się” matki w pewnym momencie. Następnie mierzono wzrost poziomu kortyzolu u niemowląt. Po stresujących 2 minutach przerwy w kontakcie, matka i dziecko bardzo szybko znajdowali sposób na odnowienie relacji. Ta możliwość odnowienia kontaktu jest czymś niezwykle ważnym w tworzeniu się u dziecka bazowego przeświadczenia, że można polegać na drugiej osobie. Rodzic umożliwia dziecku doświadczenie, że można naprawić relację, jeśli coś pójdzie nie tak, oraz że relacja koi i jest emocjonalnie „odżywcza”. Tę naukę dzieci niosą w dorosłość i stanowi ona dla nich fundament, punkt wyjścia do budowania obrazu innych ludzi, relacji oraz radzenia sobie w ciężkich czasach. Wyniki badania udowodniły, że im więcej pozytywnych interakcji z rodzicem miało przed eksperymentem niemowlę, tym poziom kortyzolu w trakcie stresującej sytuacji był mniejszy. Styl rodzicielstwa i poziom zaangażowania emocjonalnego w znaczny sposób wpływa na późniejsze radzenie sobie dziecka w świecie. Dzięki niemu dziecko dysponuje potem tarczą chroniącą przed zalewającym i paraliżującym działaniem stresu na mózg.

Kolejne badania związane z budowaniem bazy do radzenia sobie ze stresem, przeprowadziła dr Anne Rifkin-Graboi, Kierownik Badań Nad Wczesnym Dzieciństwem, (National Institute of Education, Singapore). Badaczka ta również udowodniła, że styl rodzicielski ma znaczący wpływ na rozwój mózgu niemowlęcia. Przeanalizowała tysiące skanów dziecięcych mózgów z pierwszych tygodni życia. Następnie powtórzyła zdjęcia mózgów po pół roku i w międzyczasie przyglądała się różnicom w podejściu rodziców do dzieci w trakcie zabawy. Skupiano się na tym jak uważni i responsywni są poszczególni rodzice w kontaktach z dziećmi. (*Responsywność oznacza gotowość do odpowiadania na komunikaty i potrzeby dziecka.)

Okazało się, że hipokamp znajdujący się w centralnej części mózgu rozwija się u dziecka inaczej w zależności od stylu rodzicielskiego opiekunów i staje się tym większy im mniej są oni responsywni. Hipokamp pełni ważną funkcję w procesach uczenia się i radzenia sobie ze stresem. Zwiększa się jak mięsień przy dźwiganiu większego obciążenia. Te dzieci, które miały większy hipokamp musiały radzić sobie same ze stresem, bo miały mniejsze wsparcie ze strony rodziców. Te efekty były widoczne już po pół roku! Jeśli rodzic jest uważny i wrażliwy, dziecko uczy się że świat jest bezpieczny. To doświadczenie zachęca dziecko do poznawania otoczenia i pobudza ciekawość. Jeśli dziecko nie dostaje wystarczającego wsparcia rodzica interesuje się bardziej zapewnieniem sobie bezpieczeństwa niż eksplorowaniem świata, przez co rozwija się gorzej poznawczo i emocjonalnie.

Mleko matki

W budowaniu relacji między opiekunem a niemowlęciem istotną rolę odgrywa karmienie. Badania na temat karmienia piersią przeprowadziła amerykańska antropolog Katherine Hinde, profesor na uniwersytecie w Arizonie. Zainteresowała się tym tematem w latach 90, zauważając że wiedza o nim jest wciąż mała. W tamtym czasie dominował pogląd, że skład mleka matki jest stały przez cały okres laktacji. Zakładano także, że mleko wszystkich kobiet na świecie jest do siebie bardzo podobne. Okazało się to błędnym przekonaniem.

Mleko każdej matki jest bowiem bardzo indywidualnie skomponowane na potrzeby jej dziecka. Skład chemiczny i ilość produkowanego podczas laktacji pokarmu zależy od wielu czynników: od płci i wieku dziecka, od tego którym jest dzieckiem w kolejności. Hinde wykazała także wpływ doświadczeń matki i jej przeżyć na mleko. Ze względu na to co się dzieje aktualnie w życiu matki i dziecka, zmienia się zawartość tłuszczu, białek, węglowodanów, wody. Skład mleka jest wynikiem dialogu między organizmami matki i dziecka. Kiedy niemowlę staje się kapryśne, zmienia coś w schemacie karmienia, wpływa to na produkcję mleka. Kiedy organizm matki wyczuwa np. że dziecko zmaga się z infekcją, jej system odpornościowy wytwarza przeciwciała, które przenikają do mleka i pomagają dziecku zwalczyć wirusy i bakterie. Matka przekazuje dziecku w mleku także hormony, które najprawdopodobniej niosą informacje z ciała matki do ciała dziecka i wpływają na metabolizm, rozwój mózgu oraz zachowanie dziecka. Mleko jest odpowiedzią na zmieniające się w toku rozwoju potrzeby dziecka. To zaskakujące i niezwykle ciekawe dostrojenie na poziomie biologicznym matki i dziecka pokazuje zarówno inną odsłonę więzi – poprzez pokarm jak i znaczenie różnych, bieżących doświadczeń matki. Można zadać sobie pytanie jak w takim razie skład mleka matki zmienia się w zależności od jej dobrostanu, poziomu stresu, od tego jak przeżywa swoje macierzyństwo. Czy jest w kryzysie życiowym? Jak sama reguluje swoje emocje? Jakie ma kompetencje społeczne i jak radzi sobie z rozwiązywaniem bieżących problemów?

Chemia między nami

Stworzenie dobrej więzi z dzieckiem to bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie. Na szczęście biologia pomaga nam w jego zrealizowaniu. W ciele zachodzi szereg procesów przygotowujących rodziców do nowej roli i dostrajających do dziecka.

Budowanie dobrej relacji to długotrwały proces. Pewne niepowodzenia i „zgrzyty” są w nim nieuniknione. Kluczowe jest to, by dobrych doświadczeń relacyjnych było więcej i by dziecko mogło nabrać przekonania, że można na drugiej osobie polegać, a nawet po nieporozumieniach i niedostrojeniach w kontakcie, relację można naprawić. Dziecko, które ma wcześniej szereg pozytywnych interakcji z rodzicem jest chronione przed nadmiernym, dezorganizującym stresem oraz traumą pojedynczego wydarzenia. Pomoc w zbudowaniu zaufania do ludzi i do samego siebie to najważniejsze i najcenniejsze co możemy dać dzieciom.

Stawanie się rodzicem, miłość matki i ojca do dziecka oraz dziecka do rodziców są procesami które płyną swoim rytmem na kilku płaszczyznach jednocześnie. Ważna jest biologia, psychologia oraz rzeczywistość w jakiej funkcjonuje rodzina. Co ciekawe i podnoszące na duchu, możemy świadomie, poprzez zwiększanie wiedzy o sobie, zaangażowanie i konkretne decyzje życiowe wpływać na biochemię leżącą u podstaw tworzącej się rodziny.

Autorzy:

Katarzyna Głuszek- Psycholog, psychoterapeutka, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień (w procesie certyfikacji).
Magister psychologii o specjalności klinicznej: psychoterapia oraz psychologia pracy: doradztwo personalne, w Instytucie Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Michał Głuszek- Absolwent psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiów trenerskich na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu i Studium Psychoterapii oraz Szkoły Psychoterapii Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie.

źródła:
Oksytocyna:
Feldman, R,.Oxytocin and social affiliation in humans., Horm Behav 2012,

Feldman, R.,The neurobiology of mammalian parenting and the biosocial context of human caregiving, Horm Behav 2016,

Nieodczytana Wiadomość

Uzależnienie niesie ze sobą ważną informację. Może być sposobem na wyrażanie czegoś trudnego, co w inny sposób było nie do wypowiedzenia, a czym trzeba się zaopiekować. 
 
Katarzyna Głuszek: Przez lata w terapii uzależnień dominowało podejście objawowe. Uwaga
terapeutów i osób będących w procesie terapii kierowana była głównie na objawy uzależnienia,
ich rozpoznanie i zaakceptowanie. Dużą wagę przykładano do uznania swojej bezsilności
wobec substancji oraz budowanie tożsamości osoby uzależnionej. Skupiano się również na
umiejętnościach potrzebnych do utrzymywania abstynencji od substancji. To właśnie całkowitą
abstynencję uznawano za najwłaściwszy cel terapii.
Julia Michalak – Guzik: To może wydawać się logiczne: skoro nadużywanie substancji generuje
problemy w życiu osoby i bardzo często też w jej otoczeniu, to uznać można, że zatrzymując
używanie zatrzyma się też te problemy i … po kłopocie. Wiemy jednak z badań i potwierdzają to
nasze doświadczenia z pracy z uzależnionymi, że osoby te mają w swojej historii życia bardzo
trudne doświadczenia o charakterze traum. Używanie substancji jest często nieświadomą próbą
samoleczenia i radzenia sobie ze skutkami bolesnych doświadczeń. Tymi następstwami mogą
być: trudności z emocjami, ich regulacją, umiejętnością kojenia się, z byciem naprawdę blisko i
autentycznie z innymi ludźmi, z miłością do siebie. Zatrzymanie używania substancji może być z
tego powodu bardzo trudne i niewystarczające, choć bywa też często konieczne i ratujące
człowieka przed poważnym zagrożeniem życia i zdrowia.
K. G. : Takie spojrzenie na uzależnienie przesuwa naszą uwagę z samego objawu na procesy
leżące u jego podłoża. Znany i ceniony kanadyjski lekarz, specjalizujący się w uzależnieniach –
Gabor Mate powiedział, że starając się zrozumieć osobę uzależnioną i jej pomóc, ważniejsze
niż zastanawianie się dlaczego jest uzależniona, jest zrozumienie cierpienia, które do
uzależnienia doprowadza. Nie sama abstynencja od substancji psychoaktywnej, ale to
cierpienie i jego lepsze rozumienie wydaje się kluczową sprawą w terapii. Wynika ono
najczęściej z trudnych doświadczeń, traum relacyjnych i deficytów z nimi powiązanych.
Przybiera formę trudnych do zniesienia stanów emocjonalnych, z którymi osoba nie potrafi
poradzić sobie w inny sposób niż poprzez wypicie alkoholu czy zażycie innej substancji.
J. M.-G.: Myśląc o traumach możemy mieć skojarzenie z czymś tak trudnym jak doświadczenie
przemocy, ciężki rozwód rodziców czy śmierć w rodzinie. Ale doświadczeniem o charakterze
traumy, bardzo mocno kształtującym, może być też niedostatek w obszarze więzi z rodzicem
czy głównym opiekunem dziecka, na skutek braku stałej, stabilnej, wystarczająco dobrej opieki
z jego strony. Jeśli dziecko nie mogło doświadczyć kojenia w swoich przykrych odczuciach,
bycia widzianym ze swoimi potrzebami, nie mogło czuć się bezpieczne i dowartościowane,
może szukać potem substytutu tych doświadczeń w czymś na zewnątrz, poza relacjami, nie
będąc w stanie samo sobie tego dać. Z tej perspektywy patrząc, to nie sama substancja
uzależnia ale nasze wczesne doświadczenia rozwojowe czynią nas podatnymi lub nie, na
uzależnienie. Potrzeba więzi nie dotyczy tylko dzieci, zostaje z nami na całe życie. Badania nad
przywiązaniem pokazały, że gdy pokazać pagórek osobie, która jest w obecności kogoś
bliskiego to będzie wydawał się jej niższy, a więc łatwiejszy do pokonania, niż wtedy gdy jest
sama. Tak jesteśmy stworzeni i regulujemy się emocjonalnie we wzajemnej obecności. Bliskość
innych lub jej brak wpływa na nas. Uzależnienie jest odpowiedzią na doświadczony deficyt więzi
poprzez związanie się z jej substytutem – przedmiotem uzależnienia. Terapia w tym podejściu
jest z kolei leczeniem poprzez relację z drugim człowiekiem, w której w bezpiecznych
warunkach można zająć się własnym cierpieniem.
K. G: Taka pogłębiona i poszerzona terapia uzależnienia dopuszcza różne cele dotyczące
kontaktu z substancją np. stopniowe ograniczanie jej zażywania. Pamiętajmy, że uzależniony
nauczył się polegać na substancji jako na najpewniejszym sposobie uśmierzania swojego
cierpienia. W tym temacie najczęściej zawiódł się już na ludziach, począwszy od wczesnych
opiekunów. Trudno będzie takie zaufanie do relacji z drugim człowiekiem odtworzyć. Trudno będzie też o zaufanie do terapeuty, tak potrzebne jeśli terapia ma pomóc.
J. M-G.: Myślę o tym co mówisz w kontekście choćby tego, tak pełnego niepewności, czasu
pandemii, kiedy nie wiadomo na czym się oprzeć, jak zaplanować nawet najbliższą przyszłość.
W tym właśnie czasie substancja może być dla kogoś, na kogo działa kojąco, czymś pewnym,
co zwykle, choć na krótko, ale zadziała w przewidywalny sposób. Kontakt z drugim człowiekiem,
choć tak potrzebny, nie da się poddać kontroli. Osoby przeczuwające, że na przykład ich
używanie alkoholu to już problem mogą też obawiać się, że kiedy zgłoszą się po pomoc
usłyszą, że będą musiały porzucić to co ich dotychczas ratowało, stabilizowało. Dodatkowo
hamująco może działać lęk przed oceną zarówno diagnostyczną jak i moralną ze strony innych.
W naszej kulturze uzależnienie kojarzone jest z brakiem silnej woli i niezrozumiałą destrukcją.
Dlatego między innymi tak ważne jest, by pogłębić sposób rozumienia uzależnienia i osób
doświadczających trudności w tym obszarze. Przekonania osób otaczających uzależnionego,
również terapeutów, mogą utrudniać lub torować drogę do sięgnięcia po pomoc.
K. G. : W ostatnim czasie pandemia koronawirusa poskutkowała tym, że dostęp do terapii
uzależnień stał się trudniejszy. Okresowo zawieszane były grupy terapeutyczne, przestawały
pracować poradnie, oddziały dzienne. Przez kilka miesięcy osoby uzależnione miały możliwość
leczenia tylko zdalnego, na które część osób się decydowało, ale dla innych było ono z różnych
powodów niemożliwe, niedostępne. Rozpoczęte terapie bywały nagle zawieszane lub
przerywane. To na pewnym poziomie stanowić mogło niestety potwierdzenie tego, że na kojącą
funkcję substancji można liczyć bardziej niż na relacje. Dodatkowo wielu osobom doskwierał lęk
o zdrowie własne lub bliskich, niepewność co do zatrudnienia, problemy rodzinne, było też
więcej obciążeń gdy np. zamknięto szkoły. Wszyscy tego doświadczyliśmy. A osoby
uzależnione mogły mieć sporo powodów do nawrotów używania substancji psychoaktywnych
na przestrzeni ostatnich miesięcy.
J. M.-G.: Tak, to jest współczesna realność: szereg powodów do bycia w napięciu i
jednocześnie ograniczenia w kontakcie z innymi, w tym w uzyskaniu pomocy w obszarze
zdrowia. Co więcej, myślę, że to jest też czas, w którym sporo z nas mogło odkryć, że w tym
całym zmęczeniu i napięciu pomaga wieczorny drink lub dwa. Dla części osób to będzie
przejściowy i jeden z wielu sposobów radzenia sobie, a z niektórymi może zostać na dłużej,
rozwijać się w uzależnieniową stronę. Warto być na to uważnym, by pandemia nie pozostawiła
po sobie też takich skutków.
K. G. : Na pewno. Myślę, że niestety z tego typu społecznymi i psychologicznymi skutkami
pandemii będziemy mierzyć się jeszcze przez lata. Ale mówimy tu od początku o substancjach
psychoaktywnych, a oczywiście podobne mechanizmy dotyczą też uzależnień behawioralnych.
Wiele zachowań o uzależniającym potencjale można realizować w internecie. Daje on łatwy
dostęp do zakupów, gier, hazardu, pornografii. Wszystkie te sposoby rozładowywania napięcia
mogą prowadzić do uzyskiwania szybkiego i silnego emocjonalnie rezultatu – doświadczania
ulgi, ekscytacji, euforii i redukcji lęku.
J.M.-G.: A także dawać możliwość poczucia wpływu i sprawstwa (np. w rzeczywistości
komputerowych gier), ograniczoną w aktualnej realnej rzeczywistości, pandemii i izolacji, gdzie
częścią naszego bycia jest czekanie aż sytuacja się odmieni, ktoś coś otworzy, odwoła,
przywróci.
K.G.: Wiele obszarów naszego życia przeniosło się ostatnio online, myślę, że może to też
dotyczyć uzależnień. Przeprowadzono ciekawe badania dotyczące skutków pierwszej fali
pandemii. Realizowane były w maju tego roku przez grupę badawczą na Uniwersytecie
Warszawskim. Uwidoczniły one grupę młodych ludzi między 18 a 24 rokiem życia jako
doświadczającą w wyniku pandemii największego nasilenia objawów lęku i depresji na tle
wszystkich innych grup wiekowych. Trudno się temu dziwić biorąc pod uwagę ile zmian w
ważnych dla siebie obszarach funkcjonowania doświadczyła właśnie ta grupa – zamknięto
szkoły, uczelnie, miejsca ich pracy w branży usługowej, wielu musiało zrobić krok wstecz w
swoim usamodzielnianiu się i pozostawać w domu rodzinnym, gdzie doświadczały problemów
rodzinnych, braku prywatności. Przynależność do ważnych grup odniesienia została zachwiana,
grupy w pracy i na uczelniach przestały się spotykać. Pandemia spowodowała zamknięcie w domu. Jednocześnie dla osób w takim przedziale wiekowym Internet to środowisko bardzo dobrze znane i łatwo dostępne. Objawy uzależnienia, tak jak mówiłyśmy wcześniej, mają swoje
złożone, indywidualne dla każdego podłoże. Gdy ludzie realni stają się mniej dostępni bo np.
nie ma zajęć w szkole i na studiach, praca przenosi się do domu oraz chwieją się budowane
przez młodych ramy samodzielnego życia i pojawia się niepewność, wtedy mogą ze zdwojoną
siłą odzywać się problemy wewnętrzne. Poczucie samotności, odłączenia, pozostawanie sam
na sam ze swoim lękiem są bardzo dotkliwe. W takich warunkach sięganie po coś co pomoże i
przyniesie ulgę jest naturalną tendencją. Problem pojawia się wtedy, gdy substancja lub
zachowanie stają się bardzo ważne, zaczynają dominować nad innymi sposobami radzenia
sobie i nad relacjami z ludźmi. Jakie będą bardziej dalekosiężne skutki pandemii, czy nastąpi
np. wzrost liczby uzależnień wśród młodych ludzi, czy rozwiną się uzależnienia realizowane
online – na te pytania odpowiedzieć muszą kolejne badania.
J.M.-G: Rozważamy tu pokrótce bardzo współczesny kontekst dla rozwoju uzależnień czy
specyfiki trudności osób uzależnionych w tym właśnie czasie. Oprócz tego to jak objawi się
uzależnienie, u każdego będzie mieć swój indywidualny wzorzec. Współczesny amerykański
psychiatra zajmujący się uzależnieniami – Edward Khantzian jest przekonany, że osoby
nadużywające środków psychoaktywnych są predysponowane do pewnych substancji, które
pasują do specyfiki ich problemów w zakresie emocji. Osoba uzależniona w nieświadomy
sposób wybiera właśnie tę substancję, która odpowiada jej potrzebom. Ktoś będzie potrzebował
zaprzeczyć swojemu smutkowi, ktoś inny uciec przed doświadczaniem wewnętrznej pustki czy
stłumić trudną do wyrażenia złość. Ten nieświadomy wybór jest możliwy dzięki
zróżnicowanemu, np. pobudzającemu lub uspokajającemu działaniu środków psychoaktywnych.
K.G.: Na przykład uzależnienie od alkoholu związane jest często z uśmierzaniem lęku oraz
gniewu. Tutaj możemy odnaleźć ważne informacje o tym, z czego wynika uzależnienie i jakiego
rodzaju emocje i cierpienie osoba stara się od siebie odsunąć. Zapadanie się w świat pełen
szybkich skoków napięcia i jego rozładowywania, który wciąga bardziej niż realne życie jest już
poważnym krokiem w stronę uzależnienia i powinno niepokoić. Oprócz objawów uzależnienia
interesuje nas w terapii, co takiego charakterystycznego dla danej osoby wyłania się w jej
ścieżce do uzależniania się, z jakiego rodzaju cierpieniem się mierzy, sposobem na co ma być
zażywanie substancji lub nadmierne angażowanie się w konkretne zachowania.
J.M.-G: W tym sensie uzależnienie niesie ważną informację, może być sposobem na wyrażanie
się czegoś trudnego, co w inny sposób było nie do wypowiedzenia a czym trzeba się
zaopiekować. Możemy w tym miejscu zachęcić osoby zastanawiające się nad swoją
trudnościami w używaniu substancji lub z innymi zachowaniami, które przybrały kompulsywny,
nałogowy charakter do pochylenia się na sobą w ten sposób i do rozejrzenia się za pomocą
psychoterapeutyczną. Pamiętajmy, że ona zawsze zaczyna się od konsultacji, której celem jest
m.in ustalenie jaka pomoc jest potrzebna i możliwa. Są pewne ograniczenia obecnego czasu,
ale nadal są też możliwości. Mimo całego związanego z nią trudu, pandemia może być i bywa
twórczym czasem.
K.G.: Można by podsumowując powiedzieć, że jeśli za mocno wciągasz się w używanie
substancji lub jakieś zachowanie, to znaczy, że czegoś bardzo ważnego o sobie nie wiesz, nie
odczytujesz jakiegoś rodzaju swoich potrzeb, nie znajdujesz sposobu by odpowiedzieć na nie w
lepszy sposób. Terapia może być sposobem by poukładać te kwestie i znaleźć lepsze
rozwiązania.
 

Katarzyna Głuszek

Psycholog, psychoterapeutka, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień (w procesie certyfikacji). Magister psychologii o specjalności klinicznej: psychoterapia oraz psychologia pracy: doradztwo personalne, w Instytucie Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Brała udział w licznych szkoleniach z zakresu psychoterapii i terapii uzależnień. Absolwentka podyplomowego, 4-letniego Studium Psychoterapii Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie (ośrodek szkolący rekomendowany przez Sekcję Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz atestowany przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego). Posiada certyfikat psychoterapeuty The European Association for Psychotherapy. Absolwentka półtorarocznego Studium Terapii Uzależnień i Współuzależnienia prowadzonego przez Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Uzyskała certyfikat specjalisty psychoterapii uzależnień, wydawany przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Staże kliniczne odbywała na stacjonarnym oddziale psychiatrycznym dla osób dorosłych, stacjonarnym oddziale leczenia uzależnienia od alkoholu, dziennym oddziale psychiatrycznym i w poradni zdrowia psychicznego. Zdobywała doświadczenia w pomocy psychologicznej w ramach pracy w różnych instytucjach: oświatowych (szkoła), służby zdrowia (poradnia zdrowia psychicznego, przychodnia leczenia uzależnienia od alkoholu i współuzalezniania, szkoła rodzenia), pozarządowych (fundacja). Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Humani prowadzi konsultacje, psychoterapię indywidualną krótko i długoterminową. Pracuje z osobami dorosłymi w zakresie problemów emocjonalnych, osobowościowych, trudności w relacjach interpersonalnych, nadużywania substancji psychoaktywnych i uzależnień.

Julia Michalak-Guzik

Psycholog, psychoterapeutka, specjalistka psychoterapii uzależnień. Ukończyła psychologię o specjalności klinicznej oraz podyplomowe studium pomocy psychologicznej w dziedzinie seksuologii na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Absolwentka Studium Terapii Uzależnień zakończonego egzaminem i uzyskaniem certyfikatu specjalisty psychoterapii uzależnień. Aktualnie w trakcie czteroletniego Studium Psychoterapii w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie (ośrodek szkolący rekomendowany przez Sekcję Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz atestowany przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego). Od kilkunastu lat pracuje z osobami uzależnionymi oraz bliskimi osób uzależnionych współpracując z instytucjami zajmującymi się pomocą w tym obszarze. Posiada doświadczenie w pracy z grupami szkoleniowymi, psychoedukacyjnymi i psychoterapeutycznymi. W Pracowni HUMANI prowadzi konsultacje i psychoterapię indywidualną osób dorosłych.

Grupa terapeutyczna dla Młodych Dorosłych

Okres wczesnej dorosłości, to czas intensywnych zmian, nowych perspektyw i ważnych decyzji. Jest to
moment opuszczania domu rodzinnego, kontynuacji bądź zakończenia nauki, rozpoczęcia pierwszej
pracy, nawiązywania bliskich relacji, tworzenia związków. To także czas kształtowania się tożsamości,
większej świadomości siebie i zadawania sobie pytań:
Kim jestem?
Czego oczekuję od życia?
Czego oczekuje ode mnie moje otoczenie?
Jeśli trudno nam znaleźć odpowiedź na te pytania lub gdy nasze dążenia są sprzeczne
z oczekiwaniami innych, możemy czuć się zagubieni, przestraszeni, bezradni i osamotnieni.
Stawanie się dorosłym bywa bolesne i skomplikowane. Badania dowodzą, że zmiany rozwojowe
zachodzące w psychice młodego dorosłego są co najmniej tak samo znaczące jak te, które zachodzą
w okresie dzieciństwa. Wiemy, że nowe, pozytywne doświadczenia w kontakcie z drugim człowiekiem
mają ogromny wpływ na jakość naszego dalszego życia i mogą sprawić, że wejście w dorosłość będzie
ciekawym doświadczeniem.
Jeśli uważasz, że te zagadnienia są ci bliskie, masz też obawy, że pandemia utrudnia Tobie
korzystanie z nowych szans na tworzenie relacji z ludźmi i rozwój w tym zakresie, zapraszamy Cię do
udziału w grupie terapeutycznej. 
Przedział wiekowy grupy: 19 – 26 r. ż.
Ilość uczestników: 8-10 osób
Czas trwania: 10 miesięcy (z możliwością kontynuacji), 
Spotkania będą odbywały się w środy godz. 15.20-17.05, (1h i 45min); 
Rozpoczęcie grupy: październik 2020 r.
Prowadzący: Anna Kochanowska oraz Karolina Rzepka
Koszt zajęć: 420 zł miesięcznie.

Osoby zainteresowane uczestnictwem zapraszamy do umówienia się na konsultację (koszt 130 zł)
w biurze Pracowni HUMANI, nr tel. 793 700 087.

Wakacyjna grupa interpersonalna dla nastolatków „MIMO OBAW”

Propozycja grupy skierowana jest do nastolatków, którzy w czasie pięciodniowego cyklu chcą lepiej przygotować się do powrotu do relacji rówieśniczych.

To dobry pomysł dla osób, które:

  • w kontaktach z innymi przeżywają napięcie, tracą pewność siebie, trudno im określić jakie są i czego by potrzebowały od innych,
  • wycofują się z relacji, bo nie są pewne jak reagować w różnych sytuacjach, obawiają się, że zrobią czegoś za dużo albo za mało,
  • obawiają się powrotu do szkoły po przerwie spowodowanej pandemią lub startu w nowej szkole,
  • źle znoszą sytuację niepewności w relacjach,
  • niepokoją się tym, jak są odbierane przez innych i chciałyby dowiedzieć się tego w bezpieczny sposób

Co można zyskać dzięki udziałowi w grupie:

  • odkrycie własnych zasobów w relacjach z innymi i sprawdzenie, jak można z nich korzystać będąc w grupie,
  • lepsze rozumienie siebie, swoich potrzeb i uczuć będąc w kontakcie z drugim człowiekiem,
  • możliwość sprawdzenia w bezpiecznych warunkach, jak czuję się z ludźmi i jak odbierają mnie inni,
  • oswojenie lęku przed byciem w grupie,
  • możliwość rozmawiania w bezpiecznym miejscu z innymi i sprawdzenia w czym jestem podobna/podobny, a w czym się różnię i w czym jestem wyjątkowa/wy,
  • poznanie sposobów relaksowania się i opanowywania stresu, koniecznych dla satysfakcjonujących relacji.

Do udziału zapraszamy młodzież w wieku 14-18 lat.

Termin: od 24.08.2020 r. do 28.08.2020 r. w godzinach od 9.00 do 12.00 (od poniedziałku do piątku łącznie 15 godzin zajęć grupowych).

Zajęcia będą odbywały się w Pracowni Psychoterapii i Rozwoju Osobistego „Humani” w Poznaniu przy ul. Szydłowskiej 42.

Sposób organizacji i prowadzenia zajęć uwzględnia dostosowanie ich do obecnych wymogów sanitarnych.

Osoby zainteresowane udziałem zapraszamy do umówienia się na konsultację z psychologiem (prowadzącym warsztaty) w naszym biurze pod nr tel. 793 700 087 lub mailowo pod adresem: biuro@humani.pl.

Koszt konsultacji przed warsztatem: 140zł

Koszt zajęć grupowych: 670 zł.

Ilość osób w grupie: do 9 osób

Potwierdzeniem chęci uczestnictwa w grupie jest wpłata zaliczki w wysokości 150 zł. do dnia 17.08.2020 r.

Prowadzący: Anna Kochanowska i Aleksandra Ksokowska-Robak.

Zapraszamy!

Wakacyjna młodzieżowa grupa interpersonalna „Samemu i w grupie”

Zapraszamy młodzież w wieku 14 – 18 lat.


Podczas zajęć, z pomocą grupy możesz znaleźć odpowiedz na pytania:


Gdy jestem sam:
Jak siebie widzę?
Jak się czuję?
Na co mam ochotę?
Jak się zachowuję?


Gdy jestem z innymi:
Jak siebie widzę i jak sobie wyobrażam, że widzą mnie inni?
Jak się czuję i jakie uczucia widzę/wyczuwam w innych? Co zazwyczaj wtedy robię?
Na co mam ochotę? Czego się boję?
Jak się zachowuję? Od czego się powstrzymuję?


Oraz:
Czego szukam wśród innych osób? Czego szukam w samotności?
Czy mam jakieś trudności z byciem wśród ludzi?
Co chciałbym, żeby się zmieniło?
Jak mogę poznać siebie dzięki informacjom zwrotnym od innych?
Jak mogę poznać innych poprzez swoje spostrzeżenia na ich temat?


Zajęcia będą odbywały się w Pracowni Humani w Poznaniu przy ul. Szydłowskiej 42.
Osoby chcące skorzystać z zajęć, zapraszamy do umówienia się na konsultację z psychologiem dziecięco –
młodzieżowym w naszym biurze pod nr tel. 793 700 087 lub mailowo pod adresem: biuro@humani.pl


Koszt konsultacji do grupy: 140 zł
Koszt zajęć grupowych: 670 zł.
Ilość osób w grupie: do 9 osób
Zajęcia będą odbywały się w terminie 17-21 sierpień 2020 r., od poniedziałku do piątku w godzinach
9:00-12:00
Prowadzący: Anna Kochanowska i Michał Głuszek.
Zapraszamy!

Wróciliśmy!

15 czerwca 2020 to pierwszy dzień, w którym HUMANI z powrotem otwarte jest dla Was.

Do pełnowymiarowej pracy stacjonarnej wracać będziemy stopniowo – część naszych terapeutów już od dzisiaj pracuje na miejscu i bezpośrednio.
Pozostali będą jeszcze pracowali online i wracali do gabinetów na przestrzeni najbliższych kilku tygodni.
Decyzję o konkretnej dacie powrotu do pracy gabinetowej terapeuci ustalają indywidualnie z każdym z pacjentów.

W naszym ośrodku obowiązują również nowe przepisy sanitarne – Wasze i nasze bezpieczeństwo jest dla nas bardzo ważne.

Ponieważ nieczynne są wewnętrzne poczekalnie, przygotowaliśmy ich wersję ogrodową, na powietrzu.

Jeśli macie Państwo jakiekolwiek pytania, niejasności – prosimy o kontakt.

Można żyć bez powietrza?

Magda od tygodni nie wychodzi z domu. Usłyszała od mamy „Tyle w Ciebie włożyliśmy, ciągle korepetycje i douczania, i nie możemy ryzykować, że na egzamin pójdziesz chora”. Na balkon wychodzi, gdy mama sprawdzi, czy sąsiedzi zniknęli.

Kuba mieszka z rodziną w domku z ogrodem. Ale nie wolno mu wychodzić, bo po ostatniej awanturze o piłkę z sąsiadami, rodzice zdecydowali, że nie chcą wizyty policji i nie będzie gry w piłkę. Teraz może posiedzieć z drugiej strony domu, na tarasie.

Zosia jest smutna, bo rodzice ciągle pracują zamknięci w swoich pokojach. Nigdzie nie wychodzą. „Nie ma czasu”. Jak kończą swoją pracę, to pomagają jej w lekcjach. Kiedyś wychodzili całą rodziną w weekendy do centrum handlowego, teraz nawet tam nie idą.

Unieruchomienie

Pandemia koronowirusa wielu z nas unieruchomiła. Ograniczyła początkowo świat do domu czy mieszkania. Wymusiła realizację wszelkich potrzeb w ograniczonej przestrzeni lub sztywnych zasadach. Praca w domu, szkoła w domu, kino w domu…

Niektórych zastopował lęk. Nie było dokąd uciec, więc można było tylko się przyczaić. Schować, odgrodzić, ochronić bliskich.

Potrzeby

Człowiek został tak zaprogramowany ewolucyjnie, że potrzebuje ruchu, powietrza, przestrzeni. Dziecko rozwija się w kontakcie z naturą. Patrzenie na drzewa czy obłoki, słuchanie śpiewu ptaków, wąchanie kwiatów, głaskanie zwierzaków czy przesypywanie piasku pomiędzy palcami – koi nasz układ nerwowy. Uspokaja. Wycisza.

Deprywacja

Jeśli jakaś potrzeba jest niezaspokajana, ograniczone jest jej wysycenie, następuje deprywacja potrzeby. Każdy z nas od czasu do czasu jej doznaje. Chce nam się bardzo spać, ale musimy jeszcze dokończyć jakieś zadanie. Jesteśmy głodni, ale właśnie zaczęliśmy dietę, potrzebujemy ciszy, ale nie ma gdzie się schować przed hałasem.

Frustracja

W czasie pandemii większość z nas odczuwała czy odczuwa frustrację związaną z niemożnością swobodnego poruszania się, wychodzenia, wyjeżdżania, biegania, wchodzenia czy wychodzenia gdzie się chce. Także swobodnego oddychania. Taka frustracja, gdy przedłuża się, prowadzi do kolejnych napięć i odbija się na naszym życiu psychicznym i fizycznym. Jesteśmy niezadowoleni, smutni, rozdrażnieni, boli nas głowa i mięśnie. Nasze samopoczucie się nie polepsza mimo że: długo śpimy, „nic nie robimy”, mamy dużo czasu na posiłki i możemy obejrzeć mnóstwo filmów lub bez końca prowadzić rozgrywki w tej czy innej grze komputerowej…

Naturalna regeneracja

Potrzeba nam wyjścia na powietrze. To okazuje się niezbędne dla naszego życia i zdrowia. Warunki się zmieniają. Już można zażyć „kąpieli leśnej”, obejść park, wybrać się na wycieczkę rowerową, pojechać nad jezioro. Poruszać się, pobiegać po łące, wspiąć na wzgórze. Przyjrzeć się roślinom i zwierzętom, poczuć słońce i wiatr na twarzy, dotknąć kamieni. I odkryć, że gdy my siedzieliśmy w swoich czterech ścianach, natura się rozwinęła i zakwitła. Tego nam potrzeba!

Katarzyna Zech
Psycholog dzieci i młodzieży, doradca dla rodziców.